Słoneczne popołudnie. W jednym z wielu domków na osiedlu GreenGrous wypoczywa brunetka o wyjątkowej urodzie. Leży na kanapie, bo przecież ciężarnej kobiecie odpoczynek dobrze służy. Pod jej poduszką spoczywa telefon z którego bardzo cichutko, prawie niesłyszalnie wydobywają się jej ulubione piosenki. Uśmiecha się do siebie patrząc rozmarzonym wzrokiem w sufit. Tak. Jest w ciąży. I to nie pierwszy raz. Jej córeczka przebywa aktualnie wraz z ojcem u dziadów, gdyż jej jest potrzebny spokój.
Nie przejmuje się tym, co mówią inni: "Za młoda jesteś", "Co ty masz w głowie? Wiesz jaka to odpowiedzialność?". Ale ona wie i doskonale wszystko rozumie. Przecież w wieku 18 lat może decydować o swoim życiu. A ona zawsze chciała być matką i to jak najwcześniej, aby mieć dużo energii do opieki nad dziećmi.
Ale o kim mowa? O pani Marano. Pani, bowiem od jakiegoś czasu jest mężatkom. Właśnie w tym momencie przywołuje w myślach swoich najbliższych: roześmianą, ciemnowłosą główkę córeczki oraz blond czuprynę i ciepły uśmiech ukochanego męża. Samo wspomnienie o nich sprawia, że dziewczyna ma ochotę piszczeć z radości. Jest tak szczęśliwa... I do tego jeszcze siostra, która jest tak dobra, że opiekuje się nią bezinteresownie. Kochana Ness.
- Już wypiłaś? - pyta Nessie wkraczając do pokoju, w którym wypoczywa młodsza siostra
- Tak. Dziękuję
- Dobrze więc. Zaraz się zacznie...
- Co się zacznie? - dopytuje się brunetka z uśmiechem
Nagle dzieje się coś, co przeraża młodszą Marano. Łagodne dotąd oczy siostry wypełniają się pogardą i nienawiścią, a na usta wkracza straszliwy, pełen złości uśmiech.
- Za chwilkę się przekonasz - syczy pełnym jadu głosem
Wtedy brunetka czuje w brzuchu okropnie bolesne ukłucie. Zrywa się z kanapy i upada na ziemię.
- C-co się dzieje Nessie?
- Nie mów tak do mnie! - krzyczy kobieta - Nigdy więcej! Mam cię dość! Ciebie i tego, że masz się za lepszą!
- Co ty opowiadasz Ne..Vanessa. Dobrze wiesz, że to nie prawda - mówi pomiędzy kolejnymi ukłuciami w brzuchu
- Myśl co chcesz. I tak cie nienawidzę. Z całego serca. Jeszcze długo poboli, a potem przestanie...na zawsze
Zaraz po tych słowach Van bierze ze sobą torebkę siostry i przecina kabel od telefonu stacjonarnego. Na koniec na stoliku ustawia kamerę i włącza nagrywanie.
- Na pamiątkę - dodaje i wychodzi
Brunetkę zwijającą się z bólu na ziemi żegna szczęk przekręcanego w drzwiach klucza. Jest w pułapce.
...
Ale jej siostra nie pomyślała jednak o pewnej sprawie... Dziewczyna z trudem przekręca się na podłodze i wyciąga spod poduszki telefon. Prawie nic nie widzi. Oczy ma zaszklone łzami bólu. Wybiera pierwszy lepszy numer. Odbiera jej sąsiadka.
- Jenny - ledwo co dyszy brunetka - błagam choć szybko do mnie. Wybij okna i choć do salonu. Ratuj...
Nie wytrzymuje kolejnej fali bólu. Upuszcza telefon i zwiją się na ziemi. Po chwili słyszy dźwięk tłuczonego szkła. Do pomieszczenia wbiega zdyszana Jenny. Uklęka przy przyjaciółce i wyciąga telefon, aby zawiadomić pogotowie.
- Jenn - przerywa jej brunetka - Ratuj Laurę - mówi ostatkiem sił wskazując na swój brzuch.
Potem jest już tylko ciemność
____________________________
Witam :3
Wiem, że Prolog bardzo chaotyczny ale nie chciałam
Was zanudzać czymś długim. Wszystko wyjaśni się z czasem :)
Mam nadzieję, że będziecie czytać ^^
Nie rozumiem prologu
OdpowiedzUsuńZapewne nie tylko ty :D
UsuńDalsze rozdziały wszystko wyjaśnią ;)
Super, ale rzeczywiście chaotyczny...
OdpowiedzUsuńDodasz bohaterów?
Czekam na 1 rozdział
Tak. Tylko dopcham się do komputera :)
Usuń